wtorek, 31 grudnia 2013

HAPPY NEW YEAR!

Kochani Rodzice! 
Pragniemy w imieniu wszystkich naszych dzieci życzyć Wam aby Nowy Rok niósł ze sobą dużo radości, miłości i spełnienia wszystkich marzeń. 
Życzymy samych spokojnych, pogodnych dni a także mnóstwa cudownych i wzniosłych chwil! 
Siostry, wolontariusze i dzieci




niedziela, 22 grudnia 2013

Parlamentarny zespół do spraw Afryki w Laare!

W dniach 15-21 grudnia gościliśmy w Kenii niesamowitych gości z Polski. Długo oczekiwaliśmy tej wizyty i długo przygotowywaliśmy się do niej. Przedstawiciele Parlamentarnego zespołu ds. Afryki z Panem Posłem Johnem Godsonem na czele, spędzili z nami kilka niezapomnianych dni, za które jesteśmy im ogromnie wdzięczni.


Z lotniska do naszego domu w Karen dotarliśmy w środku nocy i już następnego dnia nasi goście mieli sporo zajęć. Rano, po śniadaniu, spotkanie w kenijskim parlamencie, później wizyta w ośrodku dla dzieci w Nairobi i wieczorem spotkanie w rezydencji Pana Ambasadora. Kolejny dzień to droga do Laare z krótkim postojem na równiku i w Nanyuki. Nasi goście okazali się niesamowicie otwarci i bardzo mili. Cały dzień w trasie pozwolił nam na bliższe poznanie się i rozmowę na temat naszej kenijskiej rzeczywistości. 


Trzeci, najważniejszy dzień, to spotkanie z naszymi dziećmi, przedstawicielami parlamentu z naszego regionu, z rada wioski i wolontariuszami z Polski. Dzieciaki bardzo radośnie witały naszych gości i z wielkim entuzjazmem zaśpiewały i zatańczyły dla nich. Byłam dumna, jak chyba każda matka, patrząc na występy swoich dzieci. Przed oczami miałam obrazy z pierwszych spotkań z nimi, gdy brudne, obdarte i przestraszone przekraczały po raz pierwszy progi naszej misji. Dziś uśmiechnięte, szczęśliwe, roztańczone...cuda Bożej Opatrzności... Dzięki naszym gościom dzieciaki otrzymały chleb, owoce i słodycze. Były przeszczęśliwe! Pan Poseł Godson w rozmowie z nimi podkreślał,  że tak jak one chodził kiedyś do afrykańskiej szkoły, uczył się i bawił. Dziś jest posłem na Sejm w parlamencie Polski, więc dzieciaki muszą pamiętać, by nie rezygnować z marzeń, by starać się i dążyć do celu, bo na każdego z nas czeka niesamowita przyszłość! Za te słowa Pan Godson otrzymał gromkie brawa od władz wioski, a w oczach wszystkich dzieciaków zapaliły się promyki nadziei. Po spotkaniu z dziećmi i po obiedzie mieliśmy kolejnego, niesamowitego gościa, razem z parlamentarzystami uczestniczyliśmy w pokazie magicznych sztuczek Piotrka Iluzjonisty. 

Piotrek wygrał bilet do Kenii w konkursie Photography for Nairobi i tak jak obiecał, dotarł do nas, by czarować dla naszych dzieci. Zdumiewalismy sie wszyscy: goście, siostry, wolontariusze, a dzieciaki były tak zdumione, że później przez godzinę jeszcze dotykały Piotrka sprawdzając, czy jest prawdziwy i gdzie podziały się wszystkie piłki sznurki, karty i butelka coca-coli, co znikały w jego rękach. Razem z gośćmi odwiedziliśmy też jedną z rodzin, by pokazać warunki w jakich większość z naszych dzieci żyje na co dzień. Podsumowaniem spotkania w Laare było oficjalne otwarcie naszej szwalni pod szyldem Małe Dzieło. 


Szwalnia, dzięki wsparciu Parlamentarnego zespołu ds. Afryki i Instytutu Afrykańskiego zakupiła maszyny do szycia . Umożliwiła w ten sposób poszerzenie asortymentu, dając nowe stanowiska pracy. W chwili obecnej, w naszej pracowni krawieckiej powstają mundurki szkolne, tkane są sweterki i szyte szaty liturgiczne, a wszystko to, po to, by wesprzeć projekt opieki nad najbiedniejszymi dziećmi w wiosce. Kolejny dzień wizyty to znów cały dzień w trasie. 

Jechaliśmy bowiem do oddalonej o jakieś 350 km Subukii, gdzie swoją placówkę misyjną mają ojcowie Franciszkanie i siostry Misjonarki Świętej Rodziny. Ojcowie Franciszkanie budują w Subukii sanktuarium narodowe, a siostry powoli rozkręcają nową placówkę misyjną. Choć to dopiero początki i stan surowy wszystkiego- plany są ogromne i piękne. Kolejny dzień to powrót do Nairobi, ostatnie zakupy, spotkanie z przyjaciółmi pana posła Godsona i wspólna kolacja, a po niej pożegnanie na lotnisku. Czas minął nam szybko, poznaliśmy się, zaprzyjaźniliśmy się, mamy wspólne plany i projekty na przyszłość. To ważne i cieszy ogromnie, ale chyba najbardziej cieszy fakt, że nasi goście pragną powrócić do nas , ale nie z oficjalną wizytą jako parlamentarzyści, ale jako wolontariusze w wiosce. I za to im i Panu Bogu z serca dziekuję!


niedziela, 8 grudnia 2013

Woda!!!

To był bardzo trudny czas oczekiwania...teraz będzie już z górki. Pomiary poziomu i ciśnienia wody, testy zdatności i hydraulika studni...udało się!!! Dziękuję wszystkim, którzy modlitwą i finansowo wspierali te pierwszą, najważniejszą cześć projektu. Dziękuję wszystkim, którzy razem ze mną trwali w niepewności nie tracąc nadziei!








piątek, 6 grudnia 2013

Czary Mary

W poniedziałek 2 grudnia odebrałyśmy z lotniska Piotrka zwanego przez nas Magikiem. Piotrek przyleciał do Kenii na 3 tygodnie. We wrześniu obydwoje braliśmy udział w konkursie Photography for Nairobi gdzie główną nagrodą był bilet do Kenii. Każdy uczestnik mógł napisać jedno zdanie dlaczego chce lecieć do Kenii. Piotr z ilością ponad 11 tysięcy polubień na facebooku wygrał konkurs


Kiedy około północy dojechaliśmy do Karen, gdzie zatrzymywaliśmy się u naszych Sióstr na nocleg, okazało się, że Piotrek przez pomyłkę wziął zamiast naszej walizki, walizkę Pana Mahomeda. Następnego dnia rano, aby szybko wyjaśnić zaistniałą sytuację pojechaliśmy na lotnisko. Poranne korki były okropnie długie, dlatego nasz kierowca postanowił pojechać skrótem, tak skrócił, że zatrzymała nas policja i po chwili zakuła kierowcę w kajdanki. Zawsze z takich sytuacji, dzięki Siostrze Alicji, bądź też uśmiechom wolontariuszek, wychodziliśmy obronną ręką. Tym razem policjant był nieugięty, a my sami nie wiedzieliśmy, dlaczego tak potraktowano naszego kierowcę.

Niewiele myśląc, Piotrek usiadł za kierownicą, aby odstawić samochód na najbliższy parking. Nie było to takie łatwe ponieważ, Magik nigdy nie prowadził automatu  z kierownicą po prawej stronie. Całe szczęście, że po szybkim opłaceniu kary kierowca wyszedł na wolność. Po południu Piotrek miał spotkanie z osobami pracującymi w organizacji Haart Kenya. Tego samego dnia miał pierwszy czarodziejski występ pośród dzieciaków ze slumsów. Ich radość była ogromna, a dla Piotrka to z pewnością niezapomniane przeżycie. W środę chcąc pokazać Piotrkowi Nairobi, rano pojechaliśmy do Muzeum Karen Blixen, a następnie udaliśmy się odwiedzić ulubiony park s. Alicji – park z małpami. To dobre miejsce na odpoczynek i odprężenie. Wieczorem Piotrek wsiadł w autobus i pomknął do Mombasy a my już bez żadnych przygód wróciłyśmy do Karen.

czwartek, 5 grudnia 2013

Idą święta!

Przed nami czas przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia. Coraz więcej osób pisze do nas o dodatkowych wpłatach na prezenty dla swoich dzieci. W związku z tym postanowiłyśmy razem z Siostrą odpowiedzieć na Wasze pytania dotyczące zakupów, co najlepiej kupić i jaki jest tego koszt. Lista zakupów jest już otwarta, każdą informację o dodatkowej wpłacie odnotowujemy, aby nikogo nie pominąć. Właśnie wróciłyśmy z Nairobi, gdzie częściowo już zrobiłyśmy zakupy dla dzieci, których wpłaty zostały potwierdzone. Prosimy, aby przelewy na prezenty świąteczne były wykonane do 18 grudnia, tak abyśmy miały czas na zrobienie zakupów. Wszystkie prezenty, na które wpłaty będą po 18 zrobimy już po świętach.

Świąteczne ubranie:
Sukienka 1500 - 2000 kshs  (60-80zł)
Sweterek 1000 kshs (40zł)
Buty 1500 kshs (60zł)
Spodnie 1200 kshs (48zł)
Koszulka chłopięca 1000 kshs (40zł)
Bielizna:  majtki, skarpetki, koszulka 600 kshs (24zł)

Paczka świąteczna ze słodyczami 1000 Kshs (40zł)
Czekolada, chrupki, lizaki, ciastka, cukierki, gumy do żucia

Paczka świąteczną z środkami czystości 1000kshs (40zł)
Zestaw mydeł, ręczniczek, proszek lub mydło do prania, wazelina, miska

Zabawki
Lalka od 1000 do 2000 kshs (40-80zł)
Samochód od 500 do 2000 kshs (20-80zł)
Klocki, układanki, puzzle, zestawy zabawowe ( sklep, lekarz, konstruktor, kuchnia)
500- 1000kshs (20-40zł)
Piłka 2000 kshs (80zł)

Szkoła
Plecak do szkoły 1500 kshs (60zł)
Zeszyty 10 sztuk 300 kshs (12zł)
Piórnik z wyposażeniem 400 kshs (16zł)
Książka 500-1000 kshs (20-40zł)

Prezenty ogólne
Materac 1500 kshs (60zł)
Koc 500-1500 kshs (20-60zł)
Termos 1500 kshs (60zł)
Talerze  i kubki plastikowe 500kshs (20zł)
Lampa solarowa 3500 kshs (140zł)

sobota, 30 listopada 2013

Stara drynda

...czyli o tym jak "kończy" się nam samochód.
Wczorajszy dzień, jak to w Afryce bywa, był pełen nieprzewidywalnych wydarzeń, nasza misyjna toyota odmówła nam współpracy. Zazwyczaj drogę do Meru pokonujemy w godzinę, tym razem zatrzymując się co 10 minut, z powodu ciągle gasnącego silnika, było nieco inczej. Chcąc czy nie chcąc, plany trzeba było zmienić. Muszę wspomieć, że samochód w ostatnim czasie był w warsztacie jakieś 5 razy i za każdym razem, kiedy Siostra go odbierała, miała nadzieję, że juz w nim wszystko będzie dobrze działać.  Czasami podziwiam Siostrę za to, że ma odwagę jeszcze do niego wsiadać. W drodze powrotnej poprosiłam aby Siostra napisała posta, dlaczego ta stara toyota odgrywa tak ważną rolę w misji :)

kałuża nie tylko na zewnątrz ale i w samochodzie :)
Zawsze jak jadę tym naszym samochodem przypomina mi się wierszyk, który mama  czytała mi na dobranoc jak byłam mała.  Stara drynda...ta nasza toyota, choć nie ma woźnicy w cylindrze z pioropuszem, wywołuje we wszystkich śmiech, a wolontariusze śmieją się z nas do rozpuku… bak na benzynę zamykamy na kłódkę, odpadają nam w czasie jazdy okna, dach przecieka, a jak się spojrzy w dół przez podłogę widać asfalt lub kamienie, zależy po jakiej drodze mkniemy.  Wczoraj była ulewa, wiec w sumie nic nie było widać, bo siedziałyśmy skulone w centralnej części siedzenia, po bokach kapało, a przy większych kałużach woda zalewała nam buty.
Każdy, kto mnie odwiedza z uwaga ogląda ten nasz wehikuł i często z obawą do niego wsiada. Ja czuje sentyment patrząc na naszą toyote... staruszka była bowiem świadkiem tylu ważnych wydarzeń w życiu misji, tyle razy załadowana po brzegi sprawiała dzieciakom radość przywożąc worki z fasolą, kukurydzą, cukrem i ryżem. Tyle razy była świadkiem dziecięcego zachwytu, gdy z bagażnika wyskakiwał rower, 100 par nowych butów lub zabawek. Stara nasza toyota zna drogę do każdego ubogiego domu w misji, pokonała tysiące kilometrów, by dotrzeć do tych najbiedniejszych, wiele razy ratowała życie, gdy gubiąc okna pędziła do szpitala zawstydzając po drodze spokojne dostojne ambulanse.
Wiem, ze czas pomyśleć o zmianie, bo ten samochód pamięta pierwsze misjonarki w Kenii, wiem, że często ryzykuje wysiadając do niej, bo pewna nie jestem, czy dojadę do celu...ale jak to w wierszu było...
A my patrzymy
z bratem obaj
i nam ta drynda
się podoba.
I my wolimy
tego grata
od Mercedesa
i od Fiata,
bo to jest grat
nie z tego świata!

Danuta Wawilow . Drynda

środa, 27 listopada 2013

Po przerwie…



Po dość długim czasie milczenia na naszym blogu znów postaramy się na bieżąco wrzucać newsy z misji Laare. Za wszelkie zaniedbania dotyczące pisania przepraszamy i liczymy, że uda nam się nadrobić w najbliższym czasie wszystkie zaległości.

24 listopada o godzinie 7.00 wylądowałam po raz kolejny na afrykańskiej ziemi.  To niesamowite uczucie trudno jest opisać słowami. Po ponad 12 godzinnej podróży nie odczuwałam żadnego zmęczenia a wręcz przeciwnie rozpierała mnie energia a z twarzy nie schodził mi uśmiech. Po drodze z lotniska rozglądałam się dookoła, od mojego ostatniego pobytu w Kenii nic się tu nie zmieniło – myślałam. Wszystkie ulice, sklepy były mi doskonale znane i znów przeszło mi przez myśl, że powrót do Kenii to jak powrót do domu! Czuję się tak, jakbym właśnie skończyła urlop w Polsce i wróciła tu na dłużej. Niestety tym razem tak kolorowo nie jest. W  Laare będę tylko miesiąc!  Oczywiście nie mam zamiaru narzekać na długość pobytu. Cieszę się, że chociaż tyle czasu będę mogła pomagać Siostrom i dzieciakom. Zdaję sobie sprawę również z tego iż będzie to piękny ale intensywny czas wzmożonej pracy. Już teraz szczerze mogę napisać, że nie wiem  w co ręce włożyć, od czego zacząć? Od listów, prezentów, zdjęć, odwiedzin rodzin, wysyłania e-maili. Chciałabym jednak zapewnić, że zrobię wszystko aby jak najlepiej wykorzystać ten czas i aby na bieżąco wiedzieli Państwo co się u nas dzieje.  Wczoraj późnym wieczorem dojechaliśmy już do Laare a dziś wielka chwila – spotkanie z naszymi dziećmi! 

sobota, 28 września 2013

To co najdroższe..

Zaniedbałam zupełnie naszego bloga, jednak ostatnie miesiące były dla mnie tak trudne, ze nawet nie myślałam o pisaniu. Problemy ze studnia, zmiany we wspolnocie, mnóstwo nowych spotkań z najubozszymi z ubogich, zamachy terrorystyczne tuż obok, choroba mego taty...nazbieralo sie tego sporo.
Chciałabym jednak dziś, choc dwa słowa napisać, by wszystkim tym, którzy sa teraz blisko i przynajmniej duchowo, dobrym słowem i modlitwa wspierają mnie, po prostu  z całego serca podziękować.
Za chwile lecę do Polski, by pożegnać mego tatę i byc razem z moimi bliskimi w tym trudnym dla nas czasie.
Tata mój, to najwspanialszy człowiek, jakiego w życiu spotkałam i to, kim jestem dziś i jaka jestem, to w dużej mierze jego zasługa. Mieć takiego tatę, to ogromna łaska i wielki dar, za który zawsze dziekowalam Bogu. To nie moja zasługa, ze mam wspaniałych rodziców, którzy dali mi szczęśliwe dzieciństwo i bezustannie każdym słowem i gestem zapewniali, ze kochają. To czym dziś , gdzieś tam w dalekiej Afryce dziele sie z innymi, to w sumie to, czego sama wczesńiej doświadczyłam.
Moja misja, to tak naprawdę misja mego taty. Gdyby nie jego wsparcie, szczególnie na początku, gdy nie mieliśmy na chleb, gdyby nie jego pocieszenie i troska nie byłoby dziś misji Laare. To tata pomagał mi przy adopcji pierwszych dzieciaków, to on znał je wszystkie, znał ich historie i problemy, znał je po imieniu. Bardzo chciał do nas do Laare przyleciec, jednak choroba pokrzyżowała plany i choc do końca miałam nadzieje, ze on sam poprzytula je jeszcze kiedyś, wiem, ze teraz będzie mi towarzyszył z bliska, ze za każdym razem, gdy będę brała w objęcia któreś z moich dzieciaków, on będzie blisko. Raz jeszcze razem z dziećmi dziękuje mu za jego miłość, a każdemu kto towarzyszy nam w tym bolesnym doświadczeniu pożegnania z całego serca dziękuje.

piątek, 2 sierpnia 2013

WARSZAWA – AMSTERDAM – NAIROBI – LAARE

3 miesiące minęły…



Czas urlopu Siostry Alicji dobiegł końca, dziś o godz. 16.00 pożegnaliśmy naszą misjonarkę.
Trudno powiedzieć czy Siostra odpoczęła podczas swojego intensywnego pobytu w Polsce ale jedno jest pewne:
Osoby, które miały okazję spotkać Siostrę Alicję i poznać ją - wiedzą ile pozytywnej energii nam przekazała!

Podczas Siostry odpoczynku zdołaliśmy odwiedzić szkoły w Piastowie, Izbicy Kujawskiej, Międzybrodziu Bialskim i Żywieckim, uczestniczyliśmy w spotkaniach z darczyńcami w Warszawie, Zduńskiej Woli, Kaliszu a po drodze odwiedziliśmy jeszcze wiele innych miejsc: Włocławek, Bytom, Kielce, Koło, Łódź, Kraków, Otwock, Licheń, Dobre etc.





Kochani!
Wszystkim z całego serca dziękujemy za przyjęcie nas do swoich rodzin, parafii, przyjaciół i znajomych. Dzięki Wam wiemy jak blisko jesteście z nami mimo dzielących nas kilometrów. Dziękujemy za piękny i owocny czas bycia razem! To niesamowite, że dzięki naszym dzieciom z Laare staliśmy się jedną wielką rodziną tutaj w Polsce.





Jedni na pewno będą ocierać łzy smutku i rozstania z Siostrą natomiast drudzy już nam wysyłali wiadomości, że czekają i cieszą się ogromnie z powrotu Siostry Alicji do Kenii nie wspominając już o naszych dzieciach, które nie mogą się doczekać powrotu ich Sister!





Osobiście i z bólem muszę przyznać, że zaliczam się do tej pierwszej grupy ludzi tzn tych ocierających łzy smutku. Siostra Alicja była przedłużeniem mojego pobytu w Kenii. Jestem w 100 % pewna, że od 12 maja czyli mojego powrotu do Polski nie było dnia gdzie nie mówiłyśmy o misjach, dzieciach, projekcie adopcji, dożywiania, studni przez co pewnie nie odczuwałam tak rozstania z Afryką.
Siostro za każdy miesiąc, dzień, godzinę wspólnie spędzoną - ogromnie dziękuję!
PS a teraz może i ja wybiorę się na urlop J


Klaudia

piątek, 21 czerwca 2013

Międzybrodzie!

O godz. 8.45 dotarliśmy na spotkanie z uczniami Zespołu Szkół w Międzybrodziu Bialskim, a następnie udaliśmy się do Zespołu Szkół w Międzybrodziu Żywieckim. W obu szkołach zostaliśmy bardzo ciepło przyjęci. Dzieci były szczęśliwe, że mogły poznać osobiście Siostrę Alicję. Siostra dziękowała z całego serca uczniom za ich zaangażowanie na rzecz misji w Laare w Kenii. Szczególne podziękowania składamy na ręce Dyrekcji obu Szkół, Pani Pedagog Agnieszki i Nauczycieli, którzy przybliżali uczniom problemy ich rówieśników w Kenii i zachęcali ich do niesienia pomocy.




czwartek, 20 czerwca 2013

Z Laare do Piastowa :)

W poniedziałek 17 czerwca nasza Fundacja odwiedziła Szkołę Podstawową w Piastowie, gościem specjalnym podczas dwóch apeli szkolnych była Siostra Alicja Kaszczuk. Dzieci z uwagą słuchały opowieści Misjonarki z Kenii, która pięknie przybliżyła im realia pracy misyjnej w Afryce. Do tej pory dzieci tylko słyszały o polskiej Siostrze Orionistce pracującej w Kenii, a teraz mogły na żywo doświadczyć jej obecności.
Szkoła w Piastowie jest zaangażowana w pomoc szkole w Laare. Podczas spotkania uczniowie z Piastowa przekazali listy w języku angielskim dla uczniów z Laare. Na ręce Dyrekcji składamy serdeczne podziękowania za współpracę z naszą Fundacją i zaangażowanie na rzecz dzieci z Afryki.

Niedziela na Lindleya !

W niedzielę 16 czerwca Siostra Alicja Kaszczuk, misjonarka z Kenii, gościła w Parafii św. Alojzego Orione w Warszawie, przy ul. Lindleya 12. Siostra przybliżała Wiernym realia pracy misyjnej.  Po Mszy Św. o godz. 13.00 adopcyjni Rodzice z Warszawy i okolic mogli spotkać się z Siostrą Alicją i dowiedzieć się więcej o afrykańskich dzieciach, które wspierają materialnie i duchowo. Serdecznie dziękujemy za zaproszenie Proboszczowi Parafii Księdzu Robertowi Branickiemu a także s. M. Bożenie Mańkowskiej za pomoc i oprawę muzyczną :)




piątek, 14 czerwca 2013

7-9.06.2013 Spotkanie w Zduńskiej Woli

7 czerwca o godz. 18.00 Mszą Świętą rozpoczęliśmy weekendowe spotkanie z naszą misjonarką s. M. Alicją Kaszczuk ze Zgromadzenia Sióstr Orionistek. Adopcyjni Rodzice i Przyjaciele naszej Fundacji przybyli, aby dowiedzieć sie wiecej na temat pracy misyjnej, aby poznać Siostrę Alicję i dopytać o swoje Maluchy, dla których niosą pomoc duchową i materialną.


Drugi dzień spotkania rozpoczęliśmy o godz. 7:30 Mszą Świętą z Jutrznią. Po śniadaniu udaliśmy się do Muzeum- Domu Urodzin Świętego Maksymiliana Marii Kolbego oraz do Muzeum zduńskowolskiego. O godz. 16.00 spotkaliśmy się na sali konferencyjnej, aby poprzez prezentacje zapoznać się z działalnością naszej Fundacji i projektami jakie realizujemy. Również zaprzyjaźnione wspólnoty i grupy prezentowały swoją działalność: Duszpasterstwo Niesłyszących, Świetlica dla dzieci, Caritas Parafialny.
Zachęcaliśmy uczestników spotkania do podjęcia wolontariatu podczas turnusów dla osób niepełnosprawnych i starszych w Brańszczyku. Następnie obejrzeliśmy krótki film o misji w Laare i wysłuchaliśmy relacji koordynatorki  Klaudii Zielińskiej, która ostatnie 8 miesięcy spędziła w Kenii udzielając się wolontaryjnie. Naszym gościem specjalnym była oczywiście s. Alicja Kaszczuk. Codzienne życie na misji w Afryce, to temat jaki poruszyła nasza misjonarka, akcentując szczególnie potrzebę budowy studni dla mieszkańców wioski i okolic. W spotkaniu wzięli udział: Pan Piotr Niedźwiecki Prezydent Miasta Zduńska Wola, Pan Janusz Żołyniak Prezes Zarządu TBS w Zduńskiej Woli, ks. Antoni Wita Przewodniczący Rady Fundacji, Przedstawiciele różnych Organizacji i Wspólnot Zakonnych, Rodzice Adopcyjni, Wolontariusze, Koordynatorzy i Przyjaciele Fundacji.


Po części oficjalnej, wszyscy udali się na grilla, były oczywiście kiełbaski, ale hitem menu były pieczone banany...prosto z Afryki... w syropie klonowym... Radośnie spędziliśmy ten czas.
Piękny niedzielny poranek, rozpoczął się Festynem Parafialnym w Parafii św. Antoniego z racji odpustu ku czci św. Antoniego z Padwy. Wśród wielu straganów ustawionych na placu przed Kościołem był także namiot naszej Fundacji. Nasze stoisko było wprost oblegane. Gadżety afrykańskie zachwyciły wszystkich, szczególnie Panie miały w czym wybierać: torebki, szale, biżuteria. Cały dochód z kiermaszu przeznaczony zostanie na budowę studni w Laare. Dlatego w tym miejscu pragniemy podziękować wszystkim ofiarodawcom za ich otwarte serca na pomoc afrykańskiej ludności.

piątek, 7 czerwca 2013

Spotkanie z darczyńcami

W środę 5 czerwca o godz. 18.00 Mszą Świętą rozpoczęliśmy spotkanie misyjne w Centrum Księdza Orione w Kaliszu. Adopcyjni Rodzice z Kalisza i okolic oraz Przyjaciele naszej Fundacji mieli okazję spotkać się z naszą Misjonarką s. Alicją Kaszczuk pracującą od 7 lat na misji w Kenii w wiosce Laare. Siostra przybliżyła zebranym realia pracy misyjnej, opowiadała o potrzebach najuboższych mieszkańców, o problemach z jakimi borykają się w codzienności, szczególnie jeśli chodzi o wodę.
Rodzice adopcyjni mieli możliwość dowiedzieć się więcej o swoich Pociechach, których wspierają duchowo i materialnie. Było to bardzo ciepłe i wzruszające spotkanie. Dziękujemy wszystkim obecnym za ten wspólny czas.
ks. Janusz Nowak i s. Alicja Kaszczuk


sobota, 4 maja 2013

Pożegnanie z Afryka 2

Niestety nadszedł czas na podsumowanie mojego pobytu w Kenii. 8 miesiecy zlecialo - sama nie wiem kiedy. Siostra Alicja szczesliwie jest juz w Polsce, Sebastian tez juz wrocil, dzis rano wylecial Remik, Przemek i Michal, Pawel wylatuje za dwa dni a ja cigle mysle ile mam jeszcze do zrobienia a zostal mi tylko tydzien!


W dużym skrócie: trzeba zrobić zakupy chłopcom, którzy idą w przyszłym tygodniu do szkoły, odwiedzić dzieci w Chuka, spotkać się z rodzinami z Linjoka i przeprowadzić z nimi wywiad środowiskowy, przygotować nowe dzieci do adopcji, poopłacać szkoły średnie, rozesłać jeszcze ponad 600 zdjęć, uporządkować resztę dokumentów i… wsiąść w matatu do Nairobi.

Przez te 8 miesięcy dołączyło do nas ponad 100 nowych dzieci, które potrzebowały Państwa pomocy! Mam nadzieje, że każdy dostał przynajmniej raz informację o swoim adopcyjnym dziecku. Nowe zdjęcie, raport ze szkoły czy tez list. Nie zawsze jest nam łatwo dotrzeć do danego dziecka. Niektóre dzieci są w szkołach z internatem i wracają tylko na wakacje, niektóre zachorują albo nie usłyszą informacji w szkole, że maja się do nas zgłosić po odbiór świątecznego prezentu.


To już moje drugie pożegnanie z Czarnym Lądem (mam nadzieję, że nie ostatnie). Za pierwszym razem tylko po trzech miesiącach pobytu w Laare były łzy, tęsknota  za dziećmi, za ich uśmiechami, wyciągniętymi w mają stronę raczkami a teraz po ośmiu miesiacąch jest jeszcze ciężej, nie wyobrażam sobie powrotu do polskiej rzeczywistości. Czasami mam wrażenie że do Polski jadę tylko na chwilę, spotkać się z rodzicami, przyjaciółmi i znajomymi a po krótkim urlopie wracam do Laare.

Laare mój drugi Dom

To własnie tu czuje się jak u siebie w domu. I w tym miejscu pragnę z całego serca podziękować s. M. Alicji za stworzenie tak wspaniałej atmosfery jaka panuje w Laare. Pobyt tutaj to najpiękniejszy czas w moim życiu jaki mogłam do tej pory doświadczyć. Siostro Alicjo dzięki Tobie pokochalam to miejsce tak mocno, ze już marzę o kolejnym powrocie! Zaraziłaś mnie swoją miłością i otwartością do wszystkich naszych dzieci i ubogich, których spotykałyśmy każdego dnia.

PS. Nie zawsze było łatwo i kolorowo…

Przepraszam, że tyle czasu upierałam się aby kupić Damaris nowe buty a Linet kolejną sukienkę.


Siostro Kochana raz jeszcze DZIEKUJĘ! :)

niedziela, 14 kwietnia 2013

Nowy Kościół

Dzisiaj w Laare odbyła się pierwsza uroczysta Msza Święta sprawowana przez Naszego ks. Proboszcza w nowym kościele pw. św. Alojzego Orione. Kościół został wzniesiony wspólnym wysiłkiem wiernych oraz przy czynnym zaangażowaniu się Rady Parafialnej jako podziękowanie za obecność Sióstr Orionistek w Laare.  
Radości z tego wydarzenia nie było końca – dzieci tańczyły, wszyscy zebrani śpiewem i modlitwą dziękowali Opatrzności Bożej, która sprowadziła do Laare Siostry Orionistki, dziękując także im za posługę niesioną wśród najuboższych.

Cieszy Nas również fakt, iż ze wspólnoty wiernych jest już kilka nowych powołań do Naszej rodziny - Księży jak i Sióstr.

Deo gratias!

Koordynatorzy!


Kochani, chcieliśmy Was poinformować, że projekt pomocy naszym najuboższym z każdym dniem się rozrasta i obecnie pomagamy blisko 600 dzieciom! Dzięki Opatrzności Bożej, która postawiła Was na naszej kenijskiej drodze jesteśmy w stanie pomagać naszym dzieciom a także ich rodzinom. Możemy zapewnić  im wyjście ze skrajnej biedy poprzez wyżywienie, edukację i pomoc medyczną. To piękne dzieło Pana Boga, które dociera w mniejszym lub większym stopniu do każdego z naszych podopiecznych jest Wasza zasługa.

W 2011 roku podczas mojego pierwszego 3 miesięcznego pobytu w Laare włączylismy 93 nowych dzieci do projektu. Od wrzesnia 2012 roku do chwili obecnej przybylo nam ponad 100 dzieci. Losy kazdego dziecka sa inne i niepowtarzalne, czasami po pomoc zglaszaja sie rodzice, sasiedzi, dyrektorzy szkol, czasami same dzieci przychodza prosic o pomoc dla swojego rodzenstwa, czesto odwiedzajac jedna rodzinę druga nowa znajdziemy po drodze ale co tu dużo mówić "nic na świecie nie zdarza się przez przypadek" a każde dziecko ma własną historię.
Niestety wiąże się to z tym, że nasza Kochana s. M. Alicja Kaszczuk nie ma odpowiednio dużo czasu na poświęcenie się innym obowiązkom a tak być nie może. Postanowiliśmy więc to zmienić i ją nieco odciążyć. Mianowicie do projektu został zatrudniony kenijski koordynator Kimathi, który powoli przejmuje dotychczasowe obowiązki s. M. Alicji związane z projektem WIRIGIRO – Nadzieja. Bezpośredni kontakt z Kimathim mam ja – Klaudia Zielińska, natomiast ze mną mogą się Państwo kontaktować droga e-mail adopcjalaare@czynmydobro.pl bądź telefonicznie już po moim powrocie do Polski.


Kimathi pracuje z nami drugi miesiąc i mamy nadzieje, ze szybko nie zrezygnuje. W dalszym ciągu odwiedzamy rodziny, robimy zdjęcia, włączamy nowe dzieci do projektu, opisujemy ich sytuacje rodzinne, sprawdzamy w jakim stanie są mundurki szkolne, kto potrzebuje nowy ołówek a kto zeszyt.

Pracy jest dużo a końca nie widać :)

Klaudia