Kochane
Dzieciaki życzymy Wam, aby każdego dnia spotykało Was coś miłego i dobrego,
uśmiechu od ucha do ucha, od rana do wieczora, nieustannego odkrywania piękna i
wspaniałości świata, rozwijania swoich licznych talentów! Wszystkiego
Najlepszego!
wtorek, 16 czerwca 2015
czwartek, 4 czerwca 2015
Walczymy o marzenia…
Zacznijmy od tych lepszych wieści – Laura najlepszą studentką na roku! 29 maja Laura zdała ostatni i najważniejszy w tej sesji egzamin, podsumowujący Jej cały rok nauki. Wyniki rewelacyjne, wszyscy razem cieszymy się z osiągnięć i sukcesów Laury. Dzięki Wam możemy spełniać Jej marzenia. Niby niewiele – studia. Od października, czyli od przylotu Laury, wiele się wydarzyło. Co chwile jeździmy na różne spotkania do szkół, bibliotek, innych fundacji czy parafii po to, aby mówić jak zdolne jest NASZE dziecko! Dostajemy wiele miłych słów i gestów sympatii bez których nasz zapał już dawno by się wypalił. Jesteśmy Wam za to ogromnie wdzięczni! Pierwszy rok PREMED – kurs przedmedyczny, który kosztował 15 500 zł za nami. W tym miejscu chcielibyśmy podziękować z całego serca naszemu (anonimowemu) darczyńcy za opłatę jaką uiścił w całości na uniwersytecie! Dziękujemy również Pani Krystynie Król i Jej rodzinie za opiekę nad Laurą, a przede wszystkim stworzenie Jej prawdziwego Domu! Wiemy, że nie zawsze jest łatwo, ale jesteśmy pewni, że za kilka lat Laura wynagrodzi nam swoją pracą i pomocą na rzecz ubogich obywateli Kenii cały trud w pozyskiwanie środków na Jej edukację. Od 1 stycznia do 30 kwietnia 2015 roku udało nam się pozyskać kwotę 15 589,19 zł. Miesięczny koszt utrzymania Laury to koszt ok 1 200 zł w tym 500 zł opłata akademika. Akademik okazał się trafnym pomysłem, ponieważ Laura ma bardzo blisko na uczelnię a także utrzymuje kontakt z rówieśnikami ze studiów i swojej grupy anglojęzycznej. Wszystkie święta, ferie i weekendy Laura spędza z rodziną Pani Krystyny. Niestety, większość środków, które udało nam się pozyskać została wykorzystana na utrzymanie Laury: koszty wizowe, bilet do Polski, komputer, telefon, książki. Na szkołę zostaje naprawdę niewiele.
Kochani tu po raz kolejny apelujemy o pomoc! Nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, że Laura miałaby wrócić do Kenii, ponieważ nie uda nam się pozyskać środków na Jej kolejny rok studiów. Razem z wynikami i osiągnięciami Laury otrzymaliśmy dokument informujący nas iż do 15 października 2015 roku musimy dokonać kolejnej wpłaty – 43 000 zł!
Prosimy pomóżcie nam, udostępniajcie wiadomość o Laurze, gdzie się tylko da. Zachęcajcie znajomych do programu Adopcji na odległość, aby Laura miała zapewnioną stałą opiekę. Sami, bez Was nie damy rady! Prosimy także i przede wszystkim o modlitwę!
Fundacja Księdza Orione Czyńmy Dobro
ul. Lindleya 12, 02-005 Warszawa
Numer rachunku na który można dokonywać dobrowolnych wpłat:
14 1240 1053 1111 0010 4353 6691
z dopiskiem: LAURA
wtorek, 19 maja 2015
Dzień Polsko-Afrykański 2015
19 maja 2015 roku w Sejmie RP
odbyło się Polsko-Afrykańskie Forum Gospodarcze oraz uroczystość Dnia
Polsko-Afrykańskiego.
Polsko-Afrykańskie Forum
Gospodarcze rozpoczęło się o godz. 12.00 w Sali Kolumnowej Sejmu RP. W
wydarzeniu wzięli udział przedstawiciele korpusu dyplomatycznego krajów
afrykańskich akredytowanych w Polsce, przedstawiciele Rządu RP,
Parlamentarzyści, polscy przedsiębiorcy oraz organizacje pozarządowe.
W ostatnim panelu dyskusyjnym wzięły
udział organizacje pozarządowe, w tym szczególnie Fundacja Księdza Orione,
której działania przedstawiała s. Alicja Kaszczuk, laureatka nagrody
„Przyjaciel Afryki”. Instytut Afrykański reprezentowała Pani Monika Kaczmarzyk,
misjonarka i przedstawicielka Instytutu Afrykańskiego w Afryce. W Panelu wzięły
udział również: Pallotyńska Fundacja Salvatti.pl, Fundacja Razem dla Afryki
oraz Omenaa Foundation.
W kategorii społecznik statuetka
została przyznana s. Alicji Kaszczuk w związku z wybitnymi osiągnięciami w
Kenii przy prowadzeniu Misji W Laare (Kenia)
źródło: ia.org.pl
środa, 22 kwietnia 2015
O cudzie ocalonej Irene w Garissa...
Irene, gdyby mnie to spotkało zostałbym bez namysłu Orionistką!
Tak dziś podczas uroczystej mszy
świętej rozpoczął swoje kazanie Ksiądz Lawrence...trudno w kilku słowach
opisać to niesamowite doświadczenie cudu
jaki był udziałem naszej Irene, którego i my poniekąd jesteśmy świadkami i w
którym jako Orionistki uczestniczymy w sposób szczególny z ogromna
wdzięcznością.
Irene to studentka drugiego roku
pedagogiki na uniwersytecie w Garissa...o tym co wydarzyło się w Wielki Czwartek
w Garissa usłyszał cały świat. Irene była naocznym świadkiem tego dramatu i
teraz jest namacalnym dowodem łaski samego Boga.
Dziś spotkaliśmy się na podwórku
rodziców Irene, by Bogu dziękować za to cudowne ocalenie. Jakże inna była to
msza! Pełna radości i wdzięczności wobec Boga. Pełna dziękczynienia Matce
Najświętszej i Ks. Orione za szczególne orędownictwo! W ostatnich tygodniach
pogrążeni w żałobie żegnaliśmy innych studentów, pochodzących z naszej wioski,
którzy zginęli w zamachu w Garissie. Dziś razem z Irene i jej najbliższymi
dziękowaliśmy za cud!
Wracając myślami do tego dramatycznego
wydarzenia wiemy, że Irene modliła się rano z cała swą grupą studencką w jednej
z sal wykładowych, gdy nagle usłyszała strzały. Do sali wtargnęli terroryści
wypędzając wszystkich na główny hol. Studenci wychodząc potykali się o ciała
zabitych. Trudno wyobrazić sobie ten koszmar. Irene modliła się i była pewna,
że to już koniec. Gdy zastrzelony został kolega Irene, który stał zaraz
obok przewrócił ją i upadł na nią, zaraz
obok padały od kolejnych strzałów ciała jej koleżanek i kolegów. Irene
pozostała bezruchu na posadzce udając nieżywą. Modliła się i czuła jak krew
innych pokrywa całe jej ciało. Od czasu do czasu pociski karabinów odbijające
się od posadzki parzyły jej ręce i nogi. Irene bała się oddychać. Trwała w
modlitwie nie ma pojęcia jak długo.
Cudem przeżyła. Nie potrafi jeszcze o tym mówić, ale wie, że wszystko
zawdzięcza Bogu i ks. Orione!
Dziś pokazując nam poparzone od kul ręce prosi,
byśmy razem z nią dziękowali. My podając jej ręce zjednoczeni w modlitwie
ukradkiem zerkamy na ks. Orione, Jemu przede wszystkim dziękujemy! To jedna z
Jego córek! Stąd to radosne żartobliwe stwierdzenie Księdza, że gdyby jego to
spotkało, to bez namysłu zostałby Orionistką! On dał Ci Irene nowe życie, On ma
plan pełny miłości wobec Ciebie! To nie jest przypadek! Irene to wie, choć
pewnie jeszcze mnóstwo czasu potrzebuje, by sobie poradzić z tym
doświadczeniem. Dziś podczas Eucharystii otrzymała też sakrament namaszczenia
chorych i wspólnie prosiliśmy za nią, by Bóg uleczył w niej nie tylko rany ciała
ale i duszy. Modliliśmy się za tych wszystkich, którzy zginęli podczas zamachu.
Modliliśmy się o dar miłości i pokoju. Modliliśmy się za terrorystów, błagając
o przemianę ich serc. Wszystkie nasze modlitwy znosiliśmy przez wstawiennictwo
ks. Orione, któremu lud w wiosce KK Kiula oddaje szczególną cześć i
nabożeństwo, bo wiedzą, że On jest ich Ojcem. I że On czuwa nad ich rodzinami i całym dobytkiem.
czwartek, 16 kwietnia 2015
środa, 1 kwietnia 2015
II Konferencja Medycy dla Afryki
28 marca 2015 roku na terenie Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego
odbyła się konferencja "Medycy dla Afryki" - wydarzenie w całości
poświęcone zagadnieniom związanym z Czarnym Lądem.
Konferencja nie była skierowana
wyłącznie do kręgów medycznych, ale do wszystkich tych, którym bliski jest los
ludzi z kontynentu afrykańskiego.
Klaudia przygotowała
prezentację pn. „Edukacja – szansą na lepsze życie”, jej celem było
przybliżenie projektu „Studia dla Laury”.
Nasza studentka nieśmiało
powiedziała kilka zdań w języku polskim. W wypowiedzi nawiązywała do tego, że
marzenia są po to, aby je spełniać. Jako Fundacja chcieliśmy przedstawić swoje
działania, a docierając do jak największej ilości osób, wspólnymi siłami dać
szansę Laurze na kontynuacje studiów w Polsce.
środa, 18 lutego 2015
piątek, 30 stycznia 2015
Lekcja odpowiedzialności…
Już od dawna zabierałam się do napisania tego posta. Zawsze jednak
coś stało na przeszkodzie, wydając się priorytetem - zarówno w sferze związanej z Kenią, jak
wysłanie listów i zdjęć do darczyńców, jak i w tej prywatnej - sesja … ciągle coś. Chciałabym aby każdy, kto
podjął się adopcji naszych dzieci, a także ten, który dopiero zamierza dołączyć
do naszego projektu, przeczytał uważnie tych kilka zdań. Nie chce się wymądrzać,
chcę jedynie podzielić się z Wami osobistymi spostrzeżeniami na temat
zaobserwowanego dość dziwnego zjawiska, które ostatnio coraz częściej zaczęło
występować.
Kiedy decydujemy się na taką formę pomocy jaką jest Adopcja
na odległość, sami dobrowolnie piszemy maila lub dzwonimy do koordynatora,
następnie sami decydujemy, któremu dziecku chcemy pomóc i sami świadomie
wypełniamy deklarację adopcji. Jako dorośli ludzie podejmujemy decyzję, która
nie ogranicza się wyłącznie do naszego życia, ale ma wpływ także na innych.
Nikt przecież nikogo nie zmusza do pomagania: jeśli ktoś Was namawia, a Wy nie
jesteście zdecydowani -przemyślcie tę decyzję dwa razy albo i pięć, jeśli jest
taka potrzeba!
Dlaczego poruszam ten temat? Otóż coraz częściej zdarzają
się sytuacje, gdzie kończymy formalny proces adopcji, informujemy naszego
kenijskiego koordynatora, że mamy darczyńcę dla potrzebującego dziecka,
posyłamy je do szkoły/ przedszkola, cieszymy się, że możemy go ubezpieczyć,
nakarmić… i nagle okazuje się, że nie ma ani jednej wpłaty na rzecz
adoptowanego.
Dzieci, którym pomagamy, to sieroty, dzieci ulicy, z
wielodzietnych rodzin (o czym doskonale wiecie). Pomagamy tym, którzy
najbardziej pomocy potrzebują i to my możemy zmienić ich los, możemy sprawić,
że na ich buziach wreszcie pojawi się uśmiech.
Oczywiście są sytuacje, gdzie „coś” powoduje, że z adopcji
trzeba zrezygnować i my to doskonale rozumiemy :) Z adopcji, jako DOBROWOLNEJ formy pomocy ubogim dzieciom, można zrezygnować w
każdej chwili. Jedyne, o co prosimy, to informacja o takiej decyzji.
PS. Wiadomości dobre są takie, że nieustannie pomagamy,
docierając do coraz większej ilości dzieci. Możemy to robić dzięki Waszym otwartym
sercom, za co serdecznie dziękujemy!
Klaudia
wtorek, 23 grudnia 2014
Jasełka w Laare
Kochani, na ten szczególny czas, w którym objawia się moc
Bożej Miłości, życzę radości, miłości i pokoju i dziekuję za wszelkie dobro
s.Alicja z misji w Laare
Zapraszamy do oglądania jasełek
*UWAGA
aby włączyć polskie napisy należy:
przed rozpoczęciem oglądania kliknąć w znaczek CC po prawej
stronie przy pasku filmu i wybrać 'polski'
http://vimeo.com/114545101
sobota, 6 grudnia 2014
Mikołajki! :)
Mikołajki to
tradycyjna, polska nazwa święta ku czci świętego Mikołaja. Obecność świętego
Mikołaja zapowiada nadejście Bożego Narodzenia. W dniu tym święty Mikołaj
przynosił zazwyczaj dzieciom prezenty. Współcześnie w Polsce wręcza się drobne
upominki.
W tym roku
Laura będzie pierwszy raz w życiu obchodzić prawdziwe Mikołajki. Kiedy kilka
dni temu się widziałyśmy opowiadałam Laurze o naszych polskich zwyczajach i
tradycjach. Nasza studentka nie kryła zdziwienia i kiedy spytałam o jej
marzenia i o to co chciałaby dostać, odpowiedziała, że ma wszystko, nic nie
potrzebuje a jej marzenie właśnie się spełnia –STUDIA.
Bardzo nas
cieszą wyniki jakie Laura osiąga (z ostatnich egzaminów 82,5%) a jej promienny
uśmiech, który nie znika nawet na 5 minut motywuje do działania. Jak wiemy
studia to ogromny koszt i sami nie damy rady zebrać tak dużej kwoty.
Chcielibyśmy
aby Laura w ten dzień poczuła się wyjątkowo, dlatego prosimy o dobre słowo dla
Niej, modlitewne wsparcie a kto może sprawić choć najdrobniejszy upominek w
postaci wpłaty na jej studia już teraz z całego serca dziękujemy!
Fundacja
Księdza Orione Czyńmy Dobro
ul. Lindleya
12, 02-005 Warszawa
Bank Pekao
SA IV Oddział w Warszawie, ul. Grójecka 1/3
Numer
rachunku: 14 1240 1053 1111 0010 4353 6691
Kod SWIFT:
PKOPPLPW
PL dla
obrotów zagranicznych:
PL 14 1240
1053 1111 0010 4353 6691
z dopiskiem:
LAURA
niedziela, 23 listopada 2014
Z wizytą w Brańszczyku
W
sobotę 22 listopada 2014 r. Laura Makena, w towarzystwie koordynatorek Krystyny
i Klaudii, odwiedziła Dom Emeryta im. św. A. Orione w Brańszczyku. Laura
spotkała się z Podopiecznymi Domu i opowiedziała o swoim marzeniu.
Laura pragnie ukończyć studia medyczne i zostać lekarzem pediatrą. A następnie, po powrocie do Kenii, pragnie leczyć dzieci. Spotkanie zbiegło się z imieninami ks. Janusza Nowaka prezesa Fundacji, Laura uczestniczyła w obiedzie imieninowym i poznała Rodzinę Oriońską.
Laura pragnie ukończyć studia medyczne i zostać lekarzem pediatrą. A następnie, po powrocie do Kenii, pragnie leczyć dzieci. Spotkanie zbiegło się z imieninami ks. Janusza Nowaka prezesa Fundacji, Laura uczestniczyła w obiedzie imieninowym i poznała Rodzinę Oriońską.
wtorek, 4 listopada 2014
Świąteczne prezenty
W odpowiedzi na liczne pytania dotyczące dodatkowych zakupów
świątecznych zamieszczam kilka ważnych informacji.
1. Jak dokonać dodatkową wpłatę aby pieniądze trafiły na
prezent naszego dziecka
Tak jak każdego miesiąca dokonujemy wpłatę wpisując: imię, nazwisko
dziecka, numer z dopiskiem, że jest to prezent np. EMMANUEL MUTETHIA 190 + 100 zł prezent
2. Do kiedy zrobić przelew
Na przelewy czekamy do
końca listopada! Prezenty z przelewów grudniowych będą dokonywane już po
świętach.
3. Można poinformować nas o dodatkowym przelewie również
e-mailem (adopcja.laare@gmail.com)
4. Sami mogą Państwo zadecydować co dziecku zakupić na święta, czy mają to być buty, koc czy bielizna itp. bądź zdać się na Siostry pracujące
w misji.
Jeśli chcą Państwo aby zakupić konkretną rzecz dla dziecka proszę o
informację e-mail (adopcja.laare@gmail.com)
lub informację w przelewie
Np. EMMANUEL MUTETHIA
190 + 100 zł (buty, bielizna)
Poniżej podajemy ceny rzeczy o które najczęściej Państwo
pytacie:
Świąteczne ubranie:
Sukienka 1500 - 2000 kshs
(60-80zł)
Sweterek 1000 kshs (40zł)
Buty 1500 kshs (60zł)
Spodnie 1200 kshs (48zł)
Koszulka chłopięca 1000 kshs (40zł)
Bielizna: majtki,
skarpetki, koszulka 600 kshs (24zł)
Paczka świąteczna ze słodyczami: 1000 Kshs (40zł)
Czekolada, chrupki, lizaki, ciastka, cukierki, gumy do żucia
Paczka świąteczną z środkami czystości: 1000kshs (40zł)
Zestaw mydeł, ręczniczek, proszek lub mydło do prania,
wazelina, miska
Zabawki:
Lalka od 1000 do 2000 kshs (40-80zł)
Samochód od 500 do 2000 kshs (20-80zł)
Klocki, układanki, puzzle, zestawy zabawowe ( sklep, lekarz,
konstruktor, kuchnia)
500- 1000kshs (20-40zł)
Piłka 2000 kshs (80zł)
Szkoła:
Plecak do szkoły 1500 kshs (60zł)
Zeszyty 10 sztuk 300 kshs (12zł)
Piórnik z wyposażeniem 400 kshs (16zł)
Książka 500-1000 kshs (20-40zł)
Prezenty ogólne:
Materac 1500 kshs (60zł)
Koc 500-1500 kshs (20-60zł)
Termos 1500 kshs (60zł)
Talerze i kubki
plastikowe 500kshs (20zł)
Lampa solarowa 3500 kshs (140zł)
sobota, 1 listopada 2014
Wszyscy Święci
1 listopada wspominamy tych co już od nas odeszli… Dziś
pamiętamy w szczególny sposób o wszystkich zmarłych naszych podopiecznych. Tylko w tym roku odeszła do Pana czwórka
naszych dzieci: malutka Sharoon, Caroline, Edna oraz Ken. Nasze Anioły mają
teraz wszystko czego zapragną, wierzymy, że są szczęśliwe w ramionach Ojca. Dziękujemy
rodzicom adopcyjnym, dzięki którym
mogliśmy choć trochę uszczęśliwić ich, również tu na ziemi. Każde z nich
zostawi szczególny ślad w naszych sercach.
„ Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego
Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna (…)”
Ks. Jan Twardowski
środa, 22 października 2014
Jambo
Tu Agata i Miśka, nowe wolontariuszki w Misji Laare. Jesteśmy w
Kenii od dwóch tygodni, podczas których zdążyłyśmy zaprzyjaźnić się zarówno z
naszymi małymi podopiecznymi, jak i z kwitnącymi wokół przekolorowymi kwiatami,
zapierającymi dech w piersiach widokami sawanny i gościnnymi roześmianymi
Kenijczykami, gotowymi w każdej chwili uścisnąć nam dłonie i wypytać, jak się
mamy i czy podoba nam się w Kenii.
Zaznajomiłyśmy się także z wszechobecnym czerwonym pyłem, pająkami
sporych gabarytów i gromadami dzieci krzyczących za nami na cały głos: “mzungu,
mzungu!”.
Mimo zawrotu głowy od afrykańskich wrażeń (a może to tylko znaczna
wysokość, na której położone jest Laare?), nie próżnowałyśmy. Klaudia
wprowadziła nas w szczegóły pracy. Codziennie odwiedzałyśmy szkoły i dzieci w
domach, żeby sprawdzić, jak się sprawują i czy chodzą do szkoły. Było to bardzo
wzbogacające doświadczenie. Te dwa tygodnie woluntaryjnej pracy pozwoliły nam
docenić to, co zazwyczaj było dla nas oczywiste w Polsce. Nasze skromne studenckie
życie we Wrocławiu, które odłożyłyśmy na rok, wydaje się teraz być usłane
różami.
Obie jesteśmy studentkami psychologii na Uniwersytecie Wrocławskim.
Po czwartym roku studiów zdecydowałyśmy się wziąć dziekankę z naszej alma
mater, żeby odbyć porządny kurs na Uniwersytecie Życia.
W Kenii byłyśmy już wcześniej. Rok temu, korzystając z oferty tanich
biletów lotniczych do Nairobi, wylądowałyśmy w Afryce. Trzy tygodnie podróży
upłynęły nam na wspinaczce na Mt. Kenya, rowerowej wizycie w parku narodowym
Hell’s Gate, pomocy w szkole w slumsie u poznanej w Nairobii Kenijki oraz na
wizycie u znajomych pracujących nieopodal Laare. Ci właśnie znajomi zabrali nas
na wizytę do Sióstr w Laare. Już wtedy wiedziałyśmy, że kiedyś tu wrócimy.
Poświęcenie, chęć niesienia pomocy i przyjazne nastawienie Sióstr urzekły nas i
sprawiły, że poważnie zaczęłyśmy zastanawiać się nad przyjazdem do Laare w
charakterze wolontariuszek. Siostra Alicja przychylnie odniosła się do naszej
propozycji, więc nie pozostało nam nic innego jak pojawić się znów w Kenii. Tym
razem z misją pomocy potrzebującym.
Pozdrawiamy Was serdecznie i ślemy promienie gorącego równikowego
słońca, żeby ogrzały Was w nadchodzące chłodne jesienne dni. God bless you!
sobota, 4 października 2014
W drodze do Polski...
Wczoraj późnym wieczorem pożegnaliśmy Laurę, były łzy wzruszenia, a jednocześnie towarzyszyła nam ogromna radość i duma. Na zdjęciu Laura z s. M. Alicją Kaszczuk, i bratem bliźniakiem ;)
Już dziś o godz. 11.45 polskiego czasu Laura wyląduje w Warszawie.
Deo gratias!
środa, 1 października 2014
Mamy wizę!
"Iść za marzeniem i znowu iść za marzeniem, i tak aż do końca." -
Joseph Conrad
Dziękujemy wszystkim za modlitwę oraz za wsparcie materialne projektu, to dzięki Wam marzenie Laury może się spełnić!
sobota, 20 września 2014
Afryka nadal dzika!
Kenia to różnobarwność. Plemiona, tradycje i kultura,
bioróżnorodność i klimat, zmieniają się jak kalejdoskop co kilkadziesiąt
kilometrów. Piękno natury zachwyca i onieśmiela. Bo gdzie indziej jak nie pod
Mount Kenya zdać sobie sprawę z własnej kruchości? W tym afrykańskim kraju o
czerwonej, wzbogaconej w żelazo i aluminium glebie, gdzie łatwiej niż gdzie
indziej można zauważyć, że woda warunkuje życie, jest ukryte bogactwo, którego
nie da się wyrazić w kenijskich szylingach.
Od flamingów można nauczyć się życia w stadzie, od termitów
wypełniania przydzielonej w życiu roli, od lwicy poświęcenia w wychowaniu
młodych, a od lwa waleczności. Zebra pokaże nam jak idealnie wkomponować się w
otoczenie, a żyrafa jak „mierzyć wysoko”, skubiąc najlepsze listki akacji. A
wszystkie te zwierzęta łączy jedno- mimo, że nie mają łatwego życia, walczą o
nie każdego dnia. I doceniają… Każdą kroplę wody, która tak jak nam promyk
słońca muskający policzek, przynosi nadzieję.
Beata
Beata
sobota, 6 września 2014
Cisza, która boli…
Kolejny dzień w Laare zaczął się dla nas od spotkania z
dziewczynką, która rano przyszła do misji, prosząc o pomoc dla swojego
rodzeństwa. Nauczone doświadczeniem
chciałyśmy się upewnić, czy rodzina faktycznie potrzebuje pomocy, dlatego
wybraliśmy się z Nią, aby sprawdzić warunki, w jakich żyją. Szłyśmy i szłyśmy,
a Ann powtarzała, że to już zaraz-niedaleko. Po drodze razem z Siostrą Makeną
wspominałyśmy inne historie naszych dzieci, przypominałyśmy sobie jak to było
trzy lata temu, ile dzieci udało się włączyć do projektu, gdzie, które dziecko
mieszka, pierwsze zdjęcia…
Nieco pogrążone w nostalgii, w końcu doszłyśmy. Ann pokazała
nam miejsce, w którym mieszka. Na podwórku siedziało trzech jej braci (17,10 i
8 lat). Kiedy Siostra zapytała, co dziś jedli na obiad, zapadła cisza. Tak przeraźliwa,
że aż boląca. Wyrazu twarzy tych dzieci nie da się opisać – smutek to
zdecydowanie za mało. Po chwili zgodnie odpowiedzieli – NIC.
„Dziś wypiliśmy tylko kubek herbaty”. W tej chwili przypomniało
mi się moje dzieciństwo, radośnie spędzane wakacje, zabawy z rodzicami, wycieczki,
wiele wydarzeń „przebiegło” mi w pamięci. Ich odpowiedź była jak wiadro z zimną
wodą. Jestem bogata-pomyślałam. Mam rodzinę, dom, pracę, mam się gdzie umyć, co
zjeść.
Podstawy, których się tak często nie docenia na co dzień. Niby widziałam wiele ubogich rodzin, wiele historii naszych
dzieci doskonale pamiętam, ale ta poruszyła jakoś mocniej. Nawet nie wiem kiedy
poczułam, że moje oczy się zaszkliły. Matka dzieci uciekła do innej
miejscowości prawie dwa lata temu, ojciec, chory psychicznie, nie mieszka ze
swoją rodziną. Trójka dzieci jest pod opieką 17 letniego brata! To on pełni
rolę głowy rodziny. Ukończył tylko szkołę podstawową, później poszedł do pracy,
aby móc utrzymać swoje rodzeństwo. Nie jest łatwo, dzieci często głodują, jeden
z chłopców z powodu robaków nie może chodzić. Wracałyśmy w zupełnej ciszy,
zastanawiając się, czy i tym dzieciom uda się pomóc. I jak im pomóc najlepiej.
Zobaczymy – czas pokaże. Ja mocno wierzę, że jeszcze kiedyś zobaczę uśmiech na
ich twarzach.
sobota, 30 sierpnia 2014
Sucho wszędzie...
Kukurydzę na polu mamy
spaloną słońcem, tanki na wodę świecą pustkami, a prysznice niebawem zapomną
do czego
mają nam służyć.
W Laare już ciemno, bateria w laptopie mryga na czerwono, co
oznacza, że należy szybko zapisać posta. Jak tylko wróci prąd,
obiecuję, że odpiszę na wszystkie e-maile i wiadomości fb :)
K.
wtorek, 26 sierpnia 2014
-> Isiolo
Półtorej godziny drogi z cudownymi widokami wokół, kilka
godzin pracy w kurzu i upale – fotografowania i spisywania historii maluchów, odwiedzania
rodzin i uzupełniania dokumentów i oto kolejni podopieczni mają szansę wstąpić
w szeregi szkolne!
Wczoraj w Isiolo przyłączyliśmy do Adopcji na Odległość 20
nowych dzieci, których różnorodne historie łączy jedno – chcą chodzić do
szkoły, jednak koszty posłania do niej przewyższają możliwości finansowe ich
rodziców/opiekunów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







