sobota, 4 sierpnia 2012

Wizyta u Clary i Festo

Mungu akubariki!


Wczoraj w szkole w Kabachi, a potem w domu rodzinnym - spotkałyśmy się z dziećmi zaadoptowanymi przez parafię św. Józefa w Siedlcach. W ubiegłym roku darczyńcami byli uczestnicy parafialnej Akcji "Ołówek", w tym roku adopcję osieroconego Rodzeństwa: Clary Gaceri i Festo Kirianki, podjęły dzieci z Koła Misyjnego, prowadzonego przez S.M. Anuncjatę. 




Clara Gaceri

Festo Kirianki

Dzieci - dzięki pomocy z Polski - uczęszczają do szkoły, w której każdego dnia mogą spożywać posiłki. Szkoła w Kabachi prowadzona jest przez niezwykle szlachetnego człowieka i cieszy się bardzo dobrą renomą. Warto nadmienić, że istnieje ona w miejscu, gdzie żyje największy odsetek dzieci, których rodzice  - podobnie, jak rodzice Clary i Festo - zmarli w wyniku AIDS. 



Podczas wizyty w szkole rozmawiałyśmy z dyrektorem, który z dumą mówił nam o naszych przybranych dzieciach i ich postępach w nauce. Clara i Festo zajmują w klasie, w szkole i w całym okręgu - bardzo wysokie pozycje. Pomimo niezwykle trudnych warunków bytowych osiągają wspaniałe wyniki w nauce. 

Po obejrzeniu szkoły i rozmowie z dyrektorem, zaprzyjaźniony z naszą misją, a mieszkający w Laare p. Simion, który założył szkołę w Kabachi - razem z nami pojechał do domu, byśmy mogły spotkać się i porozmawiać także z Babcią dzieci. Było to naprawdę bardzo piękne i wyjatkowe spotkanie. Babcia, która nie wiedziała, że w tym dniu przybędziemy do niej z wizytą, tuż przed naszym przyjściem wróciła z pola. Powiedziała, że to "mały cud", kierowana  bowiem wewnętrznym przeczuciem zostawiła pracę - i  wyszła nam na spotkanie. 

Clara i Festo zostały obdarowane upominkami, które przekazały nam dzieci z Koła Misyjnego w Siedlcach. Ponadto dla całej rodziny zakupiłyśmy trochę żywności. Tak niewiele - a jednak znaczy bardzo dużo!


Dla mnie osobiście spotkanie z Clarą i Festo oraz ich starszą siostrą i Babcią, która po śmierci rodziców zajęła się wychowaniem trójki rodzeństwa, było niezwykle wzruszające. Dzieci także były poruszone naszą obecnością, a Babcia dziękowała Bogu za to, że poprzez otwarte serca nieznanych jej ludzi - otacza opieką ją i jej wnuczęta. 

Asante sana! Dziękujemy!

Za wszystko składajmy Bogu dziękczynienie: 
Deo gratias!
S.M. Amabilis, orionistka ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz