czwartek, 5 lipca 2012

Zwyczajny dzien w Laare

Mungu akubariki!

Wczorajszy dzień był bardzo spokojny. S.M. Alicja przed południem odrobinę leżakowała. Chinina zwala Ją z nóg... :-( Korzystając jednak z wolnego czasu - poświęciłam się z radością przebywaniu z naszymi najmłodszymi Pociechami. To, co mogę im ofiarować, to odrobina ciepła i czułości - więc przytulałam, nosiłam na rękach, wycierałam zasmarkane noski i śpiewałam im polskie przeboje z mych dziecięcych lat.

Po obiedzie poszłyśmy na spacer. W Laare jest po południu bardzo głośno. Na rynku ludzie handlują dosłownie wszystkim - starymi butelkami, ręcznie szytą odzieżą, owocami i gałązkami miraa. Wielu mężczyzn bezczynnie leży na trawie. Dzieci wracają ze szkoły. Kobiety zajmują się handlem. Z wielu stron dobiega muzyka. 

Wczoraj wysłałyśmy też kolejną porcję maili ze zdjęciami naszych Dzieci do ich adopcyjnych Rodziców w Polsce, a wieczorem podziwiałyśmy nasze postulantki, które przymierzały nowiuteńkie habity. Teraz czekamy na decyzję o tym, kiedy rozpoczną nowicjat w Nairobi.

Wspólnota w Laare, prawie w komplecie...


Życzymy dobrego dnia wszystkim, którym nasza misja w Laare jest bliska!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz