poniedziałek, 18 lipca 2011

Jak to w Kenii Klaudia i Monika otrzymały certyfikat z produkcji okladek na książki

 Ta historia jest niecodzienna, gdyż niecodziennie pojawia się sponsor, który jest gotowy kupić nowe książki dla całej szkoły podstawowej. Takim dobry człowiekiem okazał się pewien Włoch, dzięki któremu dzieci dostały 3 kartony nowych książek. Ale co zrobić, aby te nowe książki nie skończyły się za szybko? Trzeba wyprodukować okładki z folii, ponieważ gotowe okładki są za drogie. Produkcja okładek jest naszym pierwszym, zaraz po przebieraniu ryżu, zadaniem w Misji Laare. Szybko przystępujemy do działania – mierzymy, tniemy, przyklejamy, okładamy. Ja czyli Monika zdobywam dodatkowy certyfikat ze stemplowania książek. Nasza praca jest przerywana wyjazdami lub odwiedzaniem potrzebujących rodzin toteż zabiera nam ona kilka dni.

Dodatkowym problemem jest doskwierający brak taśmy dwustronnej, której nie ma w Nakumattcie (naszym ulubionym supermarkecie w Meru). Wreszcie całkowicie spalone słońcem, oklejone taśmą klejącą i porządnie zakurzone kończymy to trudne zadanie. S. Alicja obiecuje nam certyfikat, który na pewno przyda nam się po powrocie do Polski J W sobotę wspólnie z Jarkiem (wolontariuszem z Polski, który obecnie również przebywa w Laare) wozimy wszystkie książki do szkoły. Klaudia i Jarek otrzymują certyfikat w wożeniu książek taczkami, a ja w układaniu ich na półkach w całkiem nowej

specjalnie na tą okazję zrobionej szafie. Dziś byłyśmy z wizytą w szkole – nasze dzieci zobaczyły swoje nowe książki w przepięknych okładkach. Po ich minach widać jak bardzo się cieszą J mamy nadzieję, że książki będą im dobrze służyły. K i M

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz